niedziela, 31 grudnia 2017

Paulina

Obudziłam się dzisiaj o 6.00 ponieważ JAKIŚ PALANT (SĄSIAD) POSTANOWIŁ ŻE SOBIE POWIERCI. Byłam tak zła, ale trochę mi przeszło (a mogłam sobie pospać do 7.00.)
- Ten dzień nie zacząć się najlepiej-krzyknęłam na tyle cicho żeby nie obudzić Leny 
-przynajmniej będę miała czas, żeby zjeść śniadanie- powiedziałam już normalnym głosem bo „ciśnienie mi zeszło”
No wiec ubrałam się, umyłam i poszłam do kuchni. 
- dziś będzie śniadanie na bogato- pomyślał sobie (ponieważ zawsze przed wykładem jem tylko jogurt, bo nigdy nie zdążam, żeby coś pożywnego sobie zrobić) 
Gdy zjadłam miałam mnóstwo czasu, żeby porobić coś co nie było by nudne. Wiec poszłam do pokoju i włączyłam telewizor. Zanim się nie oglądnęłam była już 7.35, a na wykład mam na 8.00.
-świetnie to pewnie na bank się spóźnię, a przecież teraz to są jeszcze korki na drodze. Wyszłam jak „huragan” z pokoju wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy a na domiar złego kluczyki do auta gdzieś zgubiłam. Czas leciał nie ublagalnie a z mojego domu nie było tak blisko na wykład. Lena miała na wyklad na 8.30 ( nie pytajcie skąd to wiem, my prawie nie gadamy ze sobą, bo ona chyba mnie nie za bardzo lubi). Patrzyła się na mnie dziwnym i podejrzliwym wzrokiem(w ogóle ciagle na mnie tak patrzy) i się spytała 
- szukasz czegoś?
Tak jak by wiedziała że zgubiłam klucze
- tak, nie wiesz gdzie mam klucze do samochodu, nie widziałaś ich może? 
-spytałam szukając w szufladach 
Nie, nie widziałam ich- odparła z lekkim uśmieszkiem na twarzy i poszła do siebie 
No świetnie-powiedziałam cicho i wyszłam z domu mając jeszcze jakąś nadzieję że się nie spóźnię aż tak bardzo. A na domiar wszystkiego jakiś gościu mnie zaczepił, by spytać o drogę. Na moje szczęście Kacper jechał w tam tą stronę co ja.
-Wskakuj Paula- krzyknął i otworzył drzwi od pasażera
Wsiadłam do auta i powiedział z wielkim uśmiechem 
- jestem twoją dłużniczką
-nie ma sprawy. Nie zdążyła byś na wykład za „Chiny ludowe”.
- skąd wiesz że ja na wykład? Powiedziałam z zaskoczeniem
- Michał mi powiedział 
- to wszystko już jasne- zaśmiałam się 
-ok możesz mnie tu wysadzić i dzięki wielkie 
- nie ma sprawy- uśmiechął się i pojechał dalej 
Miałam dwie minuty by dojść do sali, a miałam na drugim pietrze. Bardzo szybko przebieram nogami, niemal że biegłam. Akurat weszłam na piętro a profesor wpuszczał do sali. 
- dzień dobry Panno Paulino- powiedział z lekkim uśmieszkiem na twarzy i zamknął za mną drzwi